Smutna rola gołębia miejskiego

Gołąb towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. To jeden z najwcześniej udomowionych ptaków. Przez wieki gołąb był obecny w kulturze i życiu człowieka. W starożytności był ptakiem ofiarnym, gołąb z gałązką oliwną był symbolem pokoju. Na wzmianki o gołębiu natrafimy w mitologiach, w eposie o Gilgameszu, w Starym Testamencie.

Na długo zanim wynaleziono SMS-y, były one używane do przenoszenia wiadomości. Już starożytni zauważyli, że gołąb zawsze wraca do gniazda. Przez wieki ludzie nauczyli się wykorzystywać tę zdolność do własnych celów. Trwało to praktycznie do XX wieku, zanim rozpowszechniły się inne środki łączności. Jeszcze w okresie pierwszej wojny światowej gołębie pocztowe towarzyszyły żołnierzom w okopach.

Spośród wszystkich ptaków gołębie wzbudzają chyba najwięcej kontrowersji. Jedni widzą w gołębiu symbol pokoju i stałości, inni latającego szczura, bo śmiecą, brudzą, niszczą elewacje, roznoszą choroby.

Gołąb miejski to gatunek synantropijny. Wywodzi się od gołębia skalnego, nauczył się żyć w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka i czerpać z tej bliskości korzyści. Jest to też gatunek osiadły.

Długość ciała dorosłego ptaka waha się od 29 do 35 cm, a rozpiętość skrzydeł 60 do 68 cm, waży od 180 do 360 g. W wyglądzie często przypomina swojego dzikiego przodka. Posiada wtedy szare skrzydła i grzbiet, z dwoma ciemnymi pasami piór na skrzydłach, a na szyi fioletowy odcień z charakterystycznym, metalicznym połyskiem. Jednak często miesza się z różnymi rasami gołębi domowych, stąd mamy tak dużą różnorodność.

Ubarwienie gołębi miejskich waha się od niemal czarnego, przez ciemno-, rudo- i jasnobrązowe po białe lub prawie białe. Dymorfizm płciowy jest słabo widoczny.

Trudno wyobrazić sobie stare miasta, bez towarzystwa tych ptaków. Tak wrosły w pejzaż, że w niektórych miejscach uchodziły wręcz za atrakcję turystyczną. W Krakowie przy sukiennicach sprzedawano ziarno, aby turyści mogli karmić gołębie, a te jadły im z ręki. Wieszcz, obserwujący ten proceder z pobliskiego cokołu, nie był tym faktem zachwycony. Niestety mnogość pożywienia spowodowała, że populacja gołębi zaczęła gwałtownie rosnąć. Zmieniać się zaczęło podejście władz miast do tych ptaków, choć gatunek ten jest objęty ochroną częściową.

Najpierw dokarmiane, dziś są zmorą miast. Niektóre miasta wydały walkę gołębiom. Na parapetach zabytkowych kamienic, ratuszy i innych budynkach użyteczności publicznej pojawiły się zasieki w postaci ostrych i cienkich kolców oraz siatek. Co jakiś czas powietrze przeszywa dobywający się z megafonów dźwięk, imitujący głos ptaków drapieżnych.

W ruch poszły armatki hukowe, a niektóre miasta uciekają się po pomoc sokolników. Kto widział „pobielone” pomniki albo paskudne plamy na swoim dopiero co umytym samochodzie, z pewnością popiera ten pogląd. Choć nie ma w tym winy gołębi, taka ich fizjologia.

Sami robimy sobie koło pióra, dokarmiając gołębie przez cały rok. Nie ma potrzeby dokarmiać ich latem, kiedy ptaki bez trudu znajdują pożywienie. Tymczasem wiele osób myli dokarmianie ptaków z wyrzucaniem resztek jedzenia. Pomijam fakt, że niewłaściwy pokarm szkodzi ptakom, a stałe jedzenie przez nie chleba szkodzi ich zdrowiu. Walające się po naszych osiedlach resztki jedzenia zwabiają coraz większe rzesze żarłocznych gołębi, wypłoszonych z centrów miast. Co gorsza, oprócz „latających szczurów”, karmimy te prawdziwe.

Miałem kiedyś zgłoszenie czytelniczki, z prośbą o interwencję dziennikarską. Zrozpaczona czytelniczka skarżyła się na starszą sąsiadkę, która – w jej opinii, zwabiała na swój balkon gołębie. Co gorsze pozwalała im gnieździć się na balkonie. Po wstępnym zbadaniu sprawy, a zwłaszcza po rozmowie ze strażnikiem miejskim – interwencji postanowiłem zaniechać. Tu szacunek dla strażnika – miał on bowiem dużą wiedzę na ten temat. Starsza pani – w opinii mojej – nie popełniła żadnej zbrodni. Jej jedyny grzech to brak czujności, kiedy na balkonie pojawiła się para gołębi, szukając miejsca na gniazdo. Gdy pojawiły się jaja, było za późno.

Cóż robić w takiej sytuacji? Nie dopuszczać do zbudowania gniazda na balkonie. W ten sposób uniknie się kłopotów z sąsiadami z niższych pięter. Gołębiom mogą towarzyszyć pasożyty, które mogą być szkodliwe również dla ludzi. Sprawdzić się też mogą odstraszacze w postaci powiewających na wietrze wstążek i kawałków tkaniny, najlepiej szeleszczącej.

Przede wszystkim jednak dokarmiajmy gołębie mądrze – tylko zimą i tylko odpowiednią karmą. Karmiąc gołębie latem, szkodzimy ptakom i szkodzimy sobie.

Tekst i zdjęcia: Janusz Pasieczny

215 thoughts on “Smutna rola gołębia miejskiego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.