Oldboje Brzeg – w końcu mecz na zero z tyłu

22 października drużyna Oldboje Brzeg rozegrała w ramach 5. kolejki ważny i trudny mecz ligowy w Wojewódzkiej Lidze Oldbojów Opolszczyzny. Przeciwnikiem była ekipa Rally Team Opole. Brzeżanom udało się wygrać 1:0, a zwycięską bramkę zdobył Drobniak.

Zachęcamy do przeczytania relacji z pierwszej ręki z tego wydarzenia:

Tego dnia miały nam pomóc przysłowiowe ściany: mecz odbył się na boisku MOSiR w Brzegu. Spotkanie rozpoczęło się z około 15-minutowym opóźnieniem, ponieważ właśnie ten akademicki kwadrans trzeba było poczekać na zakończenie meczu reprezentacji Polski U-16 z zespołem Niemiec.

Wprowadziliśmy piłkę do gry jako pierwsi i przez długi czas staraliśmy się przy niej utrzymać. Wymienialiśmy wiele podań, ale nie za wiele z tego wynikało. Pierwszy groźny atak przeprowadził akurat zespół gości. Zresztą tę i kolejne akcje zaczepne koledzy z Opola konstruowali skrzydłami, rozciągając w ten sposób naszą linię obrony. Dzięki dobremu ustawieniu byliśmy w stanie skutecznie, a więc również daleko od bramki Józefowicza, przerywać ataki gości.

Taktyka naszego zespołu miała tego dnia polegać na kontratakach. Udawało się wprawdzie z nimi wychodzić, ale na koniec brakowało dokładnego dogrania piłki. Na pierwszy strzał z dystansu w 15. minucie zdecydował się Raczyński. Strzał był mocny, płaski i niecelny, choć trzeba przyznać, że niewiele zabrakło, aby piłka zatrzepotała w siatce bramki przeciwnika.

Walka toczyła się przede wszystkim w środkowej części boiska, gdzie prym wiodła trójka naszych pomocników: Zagórski, Raczyński i debiutujący w naszym zespole Sierakowski. Można powiedzieć, że wymienieni zawodnicy opanowali ten sektor boiska.

Oczywiście zespół gości nie przyglądał się biernie naszym poczynaniom, on również starał się stwarzać dogodne sytuacje, przede wszystkim przedostać się w pobliże pola karnego i nękać naszego bramkarza strzałami z dalszej odległości. Niektóre z nich mijały światło bramki, przy innych swoim kunsztem bramkarskim musiał się wykazać nasz golkiper.

W 25. minucie udaje nam się po trójkowej akcji „rozklepać” obronę Rally: Raczyński zagrywa do Zagórskiego, ten posyła prostopadłą piłkę do Drobniaka, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwnika oddaje celny strzał. Piłka zmienia po drodze tor lotu, ale ostatecznie wpada do bramki. Prowadzimy 1:0.

Stracona bramka podziałała na naszego przeciwnika niczym płachta na byka. Od razu ruszyli, ba, rzucili się do odrabiania strat. Linia rozgrywania piłki przesunęła się na naszą połowę, zawodnicy drużyny z Opola podchodzili coraz wyżej, z kolei nasi gracze mieli coraz mniej przestrzeni i czasu na rozgrywanie piłki. Zrodziło się z tego wiele niebezpiecznych dla nas sytuacji. I tak na przykład w 30. minucie strzał z odległości 16. metra trafia w słupek naszej bramki. Mimo oddania przez nas inicjatywy wynik do końca pierwszej połowy się nie zmienił. Do szatni schodziliśmy prowadząc 1:0.

Początek drugiej połowy stał pod znakiem licznych i odważnych ataków ze strony przeciwnika. I mimo że rywal wypracował sobie kilka sytuacji podbramkowych, to jednak nasz blok defensywny okazał się dosłownie monolitem. Albo nie spóźnialiśmy się z odpowiednimi reakcjami, albo w porę przerywaliśmy akcje przeciwnika.

Z biegiem czasu my również zaczęliśmy dochodzić do sytuacji strzeleckich, zwłaszcza że w formacjach przeciwnika pojawiały się coraz większe luki. W 15. minucie wyszliśmy po lewej stronie boiska z szybką kontrą, Silarski zagrał do Zagórskiego, a ten oddał strzał na bramkę. I choć obrońca zablokował strzał ręką, sędzia tylko z sobie wiadomych powodów nie podyktował karnego. Gdy nasz zespół wdał się w dyskusje z sędzią, przeciwnik wyszedł z kontrą, w wyniku której napastnik znalazł się sam nas sam z naszym bramkarzem. I kiedy wydawało się, że bramka jest przesądzona, piłka w więcej niż stuprocentowej sytuacji nie trafiła do siatki. Powinno być 1:1, a na tablicy widniał na nasze szczęście nadal wynik 1:0.

Do końca meczu wypracowaliśmy jeszcze kilka sytuacji, ale ani Piekarczykowi, ani Raczyńskiemu, ani Silarskiemu nie udaje się zdobyć bramki w analogicznych, tzw. stuprocentowych sytuacjach. Podobno w futbolu niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Ale tylko podobno, bo tego dnia szczęście sprzyjało nam do samego końca. Dość powiedzieć, że w ostatnich minutach przeciwnik miał jeszcze pewną sytuację do strzelenia bramki, ale napastnik drużyny przeciwnej z 2 metrów trafił w poprzeczkę. Była to wprawdzie pozycja spalona, ale w przypadku gola bylibyśmy uzależnieni od decyzji sędziego i presji drużyny przeciwnej.

A ponieważ te ostatnie potrafią czynić cuda, dobrze się stało, że piłka nie znalazła ujścia do naszej bramki. W ten sposób dowieźliśmy minimalne, aczkolwiek bezcenne zwycięstwo 1:0.

Okiem trenera:

To był bardzo ciężki i bardzo wyrównany mecz. Przez cały czas wynik był sprawą otwartą, każda z drużyn miała swoje sytuacje do strzelenia bramki. Muszę pogratulować naszemu przeciwnikowi dobrej organizacji gry, przyszło nam się zmierzyć z poukładanym i chcącym grać w piłkę zespołem.
Naszemu zespołowi udało się w końcu zagrać na zero z tyłu. Graliśmy może nie koncertowo, nie porywająco, ale na pewno twardo, na pograniczu przepisów, z wyrachowaniem. Gdy faulowaliśmy, to mądrze – daleko od bramki. Tego elementu warsztatu piłkarskiego zdecydowanie zabrakło w meczu ze Skautem. Udowodniliśmy sobie tym zwycięstwem z bardzo wymagającym przeciwnikiem, że potrafimy grać w piłkę, że gdy tylko drzemie w nas wola walki, stać nas na dobry mecz i korzystny rezultat.
Ważną, chociaż ciągle jeszcze niedocenianą rzeczą w sporcie jest mentalność. Ostatnim meczem udowodniliśmy, że wysoka przegrana ze SKAUTEM była tylko wypadkiem przy pracy. Potrafiliśmy się po niej pozbierać. Nie tylko podnieść, ale i wznieść na piłkarskie wyżyny, zresztą zarówno pojedynczo, jak i zespołowo.

Pierwszą połowę w wykonaniu naszego zespołu, przede wszystkim w zawężeniu do bloku defensywnego, oceniam maksymalnie wysoko. W szkolnej skali od 1 do 6 na SZÓSTKĘ. Druga część spotkania była w naszym wykonaniu słabsza. Rozumiem, że zawodnikom nastawionym na bronienie korzystnego rezultatu w obliczu zdeterminowanych ataków przeciwnika po prostu zaczęło brakować sił. Chwali się także, że potrafimy grać w piłkę bez kluczowych zawodników, że niejako „osłabieni” wychodzimy na murawę głodni zwycięstwa.

Nie byłbym oczywiście sobą, gdybym zrezygnował z pojedynczych wyróżnień. Na jedno z nich zasługuje debiutant w naszym zespole. B. Sierakowski, bo o nim tutaj mowa, rozegrał bardzo dobre zawody. W drugiej kolejności słowa podziękowania i pochwały kieruję do całego bloku defensywnego (Piekarczyk, Chlasta i Waryga) oraz środkowych pomocników (Zagórski, Raczyński i Sierakowski). Drobniak miał jedną jedyną sytuację, którą wykorzystał. Czy to szczęście, czy też atrybut rasowego napastnika, pozostawiam Waszej ocenie.

Po ostatnim meczu myśli oczywiście krążą już wokół następnego. Przed nami kolejne spotkanie, tym razem z silnym zespołem Oldbojów z Prószkowa. Jeśli w tym spotkaniu nasz zespół wyjdzie tak samo skoncentrowany, zmotywowany, naładowany energią, jak w meczu z Rally Team Opole, to o wynik jestem spokojny.

Podziękowania dla arbitra Janusza Dębskiego za wysoki poziom sędziowania.

Podziękowania dla naszego sponsora Marcina Raczkowskiego, właściciela Pizzerii PRIMA, za ugoszczenie zawodników zespołu z Opola i Brzegu. Ze sportowym pozdrowieniem!

Oldboje Brzeg – Rally Team Opole 1:0 (1:0)
Bramka: T. Drobniak
Skład naszego zespołu:
A. Józefowicz, B. Chlasta, G. Piekarczyk (C), D. Waryga, K. Tesarowicz, T. Raczyński, M. Zagórski, B. Sierakowski, R. Zalewski, A. Lubieniecki, P. Silarski – A. Śliwiński, P. Adamczyk, P. Chorążyczewski, D. Majdaniuk, T. Drobniak, R. Galant

152 thoughts on “Oldboje Brzeg – w końcu mecz na zero z tyłu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *