19 lutego o godz. 17.00 w Olszance rozpoczęła się rozprawa administracyjna (w drugim terminie) otwarta dla społeczeństwa. Dotyczyła ona wzbudzającej kontrowersje, planowanej inwestycji pn. „Uruchomienie kontenerowej kompostowni odpadów ulegających biodegradacji”.
Sprawa toczy się już od kilku miesięcy. Latem ubiegłego roku pojawiła się plotka o planach zrealizowania tego przedsięwzięcia. Opublikowana została również informacja na stronie BIP, ale – jak powszechnie wiadomo – mało kto tam zagląda, a czytelność BIP-ów pozostawia wiele do życzenia.
17.07.2025 r. w Olszance, na wniosek mieszkańców, Gmina zorganizowała spotkanie z przedstawicielem spółki Kozera Sp. z.o.o, dotyczące planowanej inwestycji.
W trakcie spotkania inwestor przedstawił mieszkańcom cel powstania zakładu, w którym planuje się produkcję wysokowartościowego nawozu organicznego, wykorzystywanego w uprawie ekologicznych warzyw i roślin zbożowych. Gospodarstwo planuje odejście od stosowania sztucznych nawozów mineralnych, a w przyszłości uzyskanie statusu gospodarstwa ekologicznego. Inwestor zapewniał, że instalacja będzie spełniać wszelkie normy środowiskowe i nie spowoduje uciążliwości dla mieszkańców.
Nie przekonało to jednak wielu osób. Zlokalizowanie takiego przedsięwzięcia bezpośrednio w sąsiedztwie siedzib ludzkich wzbudziło sprzeciw mieszkańców. Nie chcą oni mieszkać i pracować w pobliżu kontenerów z odpadami. Mimo zapewnień inwestorki, obawiają się plagi owadów i gryzoni, odoru, a w konsekwencji również spadku wartości swoich nieruchomości.
Tomasz Zacharewicz, którego firma znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej inwestycji, poczuł się wyraźnie zaniepokojony i postanowił działać. Z jego inicjatywy zawiązał się komitet protestacyjny „Nie dla kompostowni w Olszance”. Jego członkowie zebrali pod petycją 329 podpisów, zajmując tym samym jasne stanowisko – nie chcemy takiego sąsiedztwa. Mieszkańców Olszanki wsparli sąsiedzi z Pogorzeli i Krzyżowic.
Pan Tomasz zwrócił się do wójta o rozstrzygnięcie sporu w trybie administracyjnym.
Pierwsza rozprawa została zorganizowana przez władze gminy 27 października 2025 roku. Była otwarta dla mieszkańców, jednak frekwencja nie dopisała. Inwestor również się nie pojawił. Z powodu licznych wątpliwości i pytań bez odpowiedzi (z uwagi na brak inwestora) Wójt przerwał posiedzenie i wyznaczył drugi termin rozprawy, chcąc umożliwić wzięcie udziału większej liczbie mieszkańców, dając jednocześnie czas inwestorowi na usunięcie luk i niejasności w dokumentacji.
W drugim terminie frekwencja już dopisała. Uczestniczyli w niej: Wójt Gminy Olszanka Tymoteusz Drebschok i urzędnicy oraz radni, a także 54 mieszkańców gminy. Był również Tomasz Zacharewicz wraz z przedstawicielem – jako strona postępowania. Nie było natomiast inwestorki, ani jej przedstawicieli.
Po oficjalnym wprowadzeniu, głos mogli zabierać mieszkańcy. Zadawano pytania i wyrażano wątpliwości, a było ich sporo.
Tomasz Zacharewicz:
– Nie jestem przeciwny kompostowni, jestem przeciwnikiem tej lokalizacji. Jakkolwiek byśmy tego nie nazywali, to wciąż w tych kontenerach będą przerabianie odpady. Więc to nie jest nic innego jak tylko po prostu zakład przetwarzania odpadów, w dodatku bardzo blisko nas. Nazwa się zmieniła, zasada jest wciąż ta sama. To nie jest jeden kontener. To nie są dwa kontenery. To jest kompostownia przemysłowa.
Takich instalacji nie robi się w takim miejscu. Tutaj dookoła mieszkają ludzie. Sto metrów od planowanej kompostowni jest dworzec kolejowy. Nie ma takich instalacji w Polsce i w Europie, które są wybudowane albo postawione bądź działają w bezpośrednim sąsiedztwie siedzib ludzkich.
Ma pani kilkaset hektarów pól w okolicach Bierutowa i Domaszowic (Tomasz Zacharewicz zwrócił się do nieobecnej na spotkaniu inwestorki – przyp. red.). Ma pani ogromne możliwości umiejscowienia tej kompostowni w miejscu, które nikomu nie będzie przeszkadzało. Z dala od siedzib ludzkich. Dlaczego to ma być akurat tutaj? Pani chce wozić ten kompost na pola do Bierutowa i w okolice Tomaszowic. Dlaczego ponosić tak ogromne koszty? Dlaczego nie wybudować tego tam? Z daleka od siedzib ludzkich i bez kosztów związanych z transportem śmieci z Wrocławia do Olszanki, a potem kompostu z Olszanki do Bierutowa.
Jestem zszokowany, że takie instytucje wojewódzkie, jak RDOŚ, jak Wody Polskie, czy nawet nasz brzeski Sanepid nie biorą pod uwagę jednej podstawowej rzeczy – nas, ludzi, którzy tutaj żyją, mieszkają i mają prawa takie same, jak pani inwestorka. I to jeszcze wszystko dzieje się na terenach, które mają chronić naszą wodę. Ponieważ w Gierszowicach, jak dobrze wszyscy wiemy, zaledwie paręset metrów stąd są studnie głębinowe, z których czerpana jest woda dla mieszkańców Brzegu, na co również zwróciły uwagę władze Brzegu. Z tej wody korzysta też część gmin Olszanka i Skarbimierz. To są łącznie dziesiątki tysięcy ludzi.
Wątpliwości wokół tej kompostowni jest naprawdę wiele. Dlatego boję się tej instalacji. Nie chcę tej instalacji. Uważam, że jest ona zagrożeniem dla mnie, dla moich pracowników, dla moich interesów, dla inwestycji, które tu poczyniłem i dalej zamierzam czynić. Po prostu jest ona bezpośrednim zagrożeniem. Tym bardziej jeszcze w milczącej nieobecności Pani inwestorki, która nie chce rozmawiać, nie rozmawia, nie podejmuje żadnego kontaktu poza pismami, które wysyła do Urzędu Gminy.
Inni mieszkańcy wsparli swoimi wypowiedziami stanowisko Pana Tomasza. Mieszkańcy podnosili sprawę infrastruktury drogowej, która w przypadku uruchomienia przedsięwzięcia będzie dewastowana. Pytano, czy gmina będzie miała jakieś korzyści, które mogłyby zrównoważyć ryzyko?
Pani Marianna, mieszkanka gminy:
Czy będzie pobierana jakikolwiek podatek? Z tego co pamiętam ostatnio padła odpowiedź, że podatki żadne nie będą pobierane, bo nie jest to inwestycja na trwale związana z gruntem. Jest wiele niewiadomych. Nie wiemy, jakie będzie jej oddziaływanie na mieszkańców, na zabudowania. Kładziemy z jednej strony na szali dobro jednostki (spółki z o. o.), a z drugiej strony dobro mieszkańców, którzy nie wyrażają na to zgody, co pokazali swoją obecnością na dzisiejszym spotkaniu. Więc powtórzę jeszcze raz. Proszę mieć na uwadze nas jako mieszkańców – ludzi, którzy tu inwestują, budują domy, wychowują tu dzieci, wiążą z tym miejscem swoją przyszłość. Taka inwestycja może to znacząco zakłócić, powstrzymać, czy doprowadzić do tego, że nasza gmina przestanie się rozwijać. Dlatego interes społeczny, o którym tyle dzisiaj mówiono, powinien się wysunąć na pierwszy plan.
Wójt ustosunkował się do tego pytania – jesteśmy na tym etapie, na którym nie rozważamy korzyści. Dla mnie pieniądze są na drugim miejscu, na pierwszym jest głos mieszkańców. Tak jak pani powiedziała, najważniejszy jest interes społeczny, nie pieniądze.
Na pytanie zadane z sali – czy Wójt stanie po naszej stronie? Tymoteusz Drebschok nie chciał wyrazić swojego stanowiska.
Jako sędzia chciał zachować bezstronność i poznać opinię obu stron. Tak mówi rozum, a po czyjej stronie bije serce Wójta? Czas pokaże. Głos mieszkańców – 329 podpisów – to potężny argument.
Do sprawy będziemy wracać.
Tekst i zdjęcia: Janusz Pasieczny
Przeczytaj też: Klimat, rachunek i zwykły człowiek
