Rozmowa z Bartoszem Demskim – Prezesem Gminnego Zarządu Polskiego Stronnictwa Ludowego w Grodkowie i praktykiem w dziedzinie bezpieczeństwa
Bezpieczeństwo coraz częściej pojawia się w debacie publicznej – zarówno na poziomie państwa, jak i samorządów. Czy to chwilowy trend, czy trwała zmiana myślenia?
To zdecydowanie trwała zmiana. Wojna za naszą wschodnią granicą, kryzysy energetyczne, klęski żywiołowe czy awarie infrastruktury krytycznej uświadomiły wielu osobom, że bezpieczeństwo to nie abstrakcja. Ono zaczyna się bardzo blisko – w gminie, w OSP, w sprawnie działającym centrum zarządzania kryzysowego. Państwo może tworzyć ramy prawne i systemowe, ale często to właśnie samorządy są pierwszą linią reagowania.
Jest Pan prezesem gminnego zarządu PSL. Jak ocenia Pan działalność Władysława Kosiniaka-Kamysza jako Ministra Obrony Narodowej?
W mojej ocenie Władysław Kosiniak-Kamysz jako Minister Obrony Narodowej przywraca bardzo potrzebną równowagę w myśleniu o bezpieczeństwie państwa. Z jednej strony kontynuuje wzmacnianie potencjału obronnego Polski i modernizację armii, a z drugiej – wyraźnie akcentuje znaczenie współpracy wojska z administracją cywilną, samorządami i służbami ratowniczymi.
To podejście odpowiedzialne i systemowe. Bezpieczeństwo państwa to nie tylko liczba czołgów czy samolotów, ale także odporność społeczeństwa, przygotowanie obrony cywilnej, ochrona ludności i zdolność reagowania na kryzysy – zarówno militarne, jak i niemilitarne. Te obszary, przez lata zaniedbywane, dziś wracają do debaty publicznej i realnych działań.
Jak dziś wygląda kwestia bezpieczeństwa na poziomie gminy?
Bezpieczeństwo w gminie to dziś znacznie więcej niż reagowanie na pojedyncze zdarzenia. To system: od sprawnego zarządzania kryzysowego, przez dobrze wyposażone OSP, po współpracę z policją, pogotowiem oraz powiatowymi i wojewódzkimi zespołami zarządzania kryzysowego. Samorząd musi znać swoje zagrożenia – czy są to podtopienia, wichury, awarie energetyczne czy zdarzenia masowe – i być na nie przygotowany organizacyjnie oraz sprzętowo. Najistotniejszą rolę odgrywa tu komunikacja z mieszkańcami, bo szybka i rzetelna informacja w sytuacjach kryzysowych realnie wpływa na bezpieczeństwo ludzi.
W ubiegłym roku weszła w życie nowa ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej. Jakie zmiany przyniosła samorządom?
To potrzebna ustawa, bo po latach wreszcie porządkuje obszar ochrony ludności i obrony cywilnej, który był rozproszony i w wielu miejscach zaniedbany. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że nie jest to akt doskonały ani taki, który automatycznie rozwiąże wszystkie problemy. Ustawa tworzy ramy systemowe, określa role administracji rządowej i samorządów oraz wskazuje kierunki działań, ale przed gminami w całej Polsce jest jeszcze ogrom pracy organizacyjnej, szkoleniowej i inwestycyjnej. Kluczowe będzie nie tylko jej konsekwentne wdrażanie i zapewnienie finansowania, ale też realne zaangażowanie samorządów i służb, bo bezpieczeństwa nie da się zadekretować – ono powstaje w praktyce, na poziomie lokalnym.
Wcześniej wspomniał Pan o OSP. Jaką rolę w systemie bezpieczeństwa gminy realnie odgrywają?
Ochotnicze Straże Pożarne są absolutnym filarem bezpieczeństwa lokalnego. To często pierwsza, najszybsza pomoc, zanim na miejsce dotrą zespoły ratownictwa medycznego czy Państwowa Straż Pożarna. OSP nie tylko gaszą pożary – coraz częściej ratują życie przy nagłych zatrzymaniach krążenia, wypadkach drogowych czy zdarzeniach masowych.
Dziś naturalnym kierunkiem rozwoju OSP jest Program Pierwszy Ratownik. To rozwiązanie, które w Polsce dopiero się rozwija, ale jego sens jest oczywisty – skrócić czas dotarcia wykwalifikowanej pomocy medycznej do poszkodowanego.
Na czym w praktyce polega rola Pierwszego Ratownika?
Pierwszy Ratownik to najczęściej strażak OSP lub przeszkolony ochotnik, który jest w stanie bardzo szybko dotrzeć na miejsce zdarzenia i udzielić kwalifikowanej pierwszej pomocy – resuscytację, użycie AED, tamowanie masywnych krwotoków czy zabezpieczenie poszkodowanego do czasu przyjazdu ZRM.
W nagłych przypadkach medycznych minuty decydują o życiu. Jeśli dzięki systemowi Pierwszego Ratownika ktoś zacznie działać po 3–4 minutach zamiast po 10–12, to szanse poszkodowanego rosną kilkukrotnie.
Jak wygląda wdrażanie tego rozwiązania w gminie?
Jesteśmy na etapie budowania fundamentów. To proces „raczkujący”, ale bardzo perspektywiczny. Skupiamy się na szkoleniach strażaków OSP, doposażaniu jednostek w AED i zestawy pierwszej pomocy. Bardzo ważna jest też świadomość mieszkańców – żeby wiedzieli, że pomoc może przyjechać szybciej i że warto reagować, a przede wszystkim nie bać się udzielania pierwszej pomocy.
Co chciałby Pan przekazać mieszkańcom?
Zachęcam, by nie traktować pierwszej pomocy jako czegoś „dla fachowców”. Każdy z nas może kiedyś uratować czyjeś życie. Edukacja i świadomość są kluczowe. OSP i Pierwszy Ratownik pokazują, że bezpieczeństwo zaczyna się oddolnie – od jednostki, a nie od struktur.
Przeczytaj też: Strażacy OSP Czeska Wieś – zawsze gotowi pomagać. Dziś to oni proszą o wsparcie
