Strażak ze Strzelina bohaterem Brzegu. Rozmawiamy z Rafałem Babiakiem

O pożarze budynku wielorodzinnego przy ulicy Kościuszki w Brzegu informowaliśmy na bieżąco 2 lutego. Dziś analizujemy to wydarzenie, rozmawiając również z przypadkowym świadkiem, strażakiem po służbie, który tamtego dnia zachował się jak bohater.

Odpowiedni człowiek znalazł się w odpowiednim miejscu. Przypadek, który okazał się zbawienny dla mieszkańców jednego z budynków przy ul. Kościuszki w Brzegu. Tego feralnego dnia Rafał Babiak (na co dzień funkcjonariusz Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Strzelinie) wybrał się z rodziną do Brzegu.

Zostawił dzieci pod opieką żony, a sam udał się po sprawunki. Kiedy przejeżdżał ulicą Słowackiego, jego uwagę zwrócił dym wydobywający się z jednego z budynków mieszkalnych. Zareagował natychmiast.

Dla mnie to nie był normalny dym – znam charakter pożaru i wiem, jak wyglądają dymy pożarowe. Ten dym wydobywał się z komina, ale również z okna. Zatrzymałem się na poboczu i podszedłem do budynku. Kiedy zbliżyłem się do niego, zauważyłem, że w oknach zaczynają już strzelać szyby – sytuacja była poważna. Zadzwoniłem na 112, Kobieta, która była akurat w tym rejonie na spacerze z psem, wskazała mi, gdzie jest wejście. Wyszarpnąłem drzwi i pobiegłem na samą górę. Czarny gęsty dym wypełniał całą klatkę schodową. Zobaczyłem człowieka, który był bezpośrednio zagrożony – był to starszy mężczyzna, cały okopcony dymem, z podpalonymi włosami. Usiłował gasić pożar, był w amoku. Sprowadziłem go na dół. W międzyczasie zauważyłem na schodach zdezorientowaną starszą kobietę, która nie bardzo wiedziała, gdzie ma iść. Ją również sprowadziłem na dół. Wróciłem, aby ostrzec resztę mieszkańców. Na górze już nikogo nie było, na szczęście – bo tam już było tak duże zadymienie, że nie dałem rady tam wejść bez aparatu oddechowego. Zdążyłem jeszcze sprawdzić mieszkania na dole – tylko w jednym z mieszkań znajdowała się kobieta. Poinformowałem ją, że pali się budynek i żeby jak najszybciej wyszła na zewnątrz. Sam też wyszedłem na zewnątrz, a tam znajdowali się już koledzy z Brzegu. Przekazałem Kierującemu Działaniami Ratowniczymi informację na temat pożaru i dodatkowych zagrożeń (w jednym z mieszkań miała się znajdować butla z gazem) – mówi Rafał Babiak.

Rafał Babiak jest funkcjonariuszem Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Strzelinie. W straży pracuje od 2007 roku. Brał udział w misjach zagranicznych, m.in. w Grecji w 2021 roku. Miał kontakt z największymi pożarami na wyspach Evia i pod Atenami. Rok później we Francji koło Bordo brał udział w walce z pożarami lasów. Jest w grupie GFFFV Poland (moduł gaszenia pożarów lasów z ziemi z użyciem pojazdów).

A tak o całym zajściu opowiada Dagmara Skrobich, świadek zdarzenia:

Byłam na spacerze z psem, kiedy zauważyłam czarny dym. Nie od razu zorientowałam się, że to pożar – z przodu budynku nie było tego widać. Zaczęłam się raczej zastanawiać, czym ktoś pali w piecu. Wtedy podbiegł strażak (tak się przedstawił) i powiedział, że pali się mieszkanie. Mieszkam w bloku obok, odprowadziłam psa i zaraz wróciłam, Tam już znajdowała się jedna Pani, wyszła bez okrycia wierzchniego, dałam jej więc koc. Potem przeszłam się po bloku i krzyczałam do ludzi, żeby wyszli na zewnątrz. Zanim straż przyjechała, wszyscy wyszli. Jestem pełna podziwu dla Pana Rafała. Pomimo tego, że nie pełnił w tym czasie służby, zareagował natychmiast, kierując się poczuciem obowiązku, odpowiedzialnością oraz troską o innych ludzi. Dzięki jego postawie udało się uniknąć tragedii. Uważam, że taka postawa zasługuje na szczególne docenienie. W mojej ocenie ten strażak bez wątpienia zasługuje na nagrodę oraz oficjalne wyróżnienie, jako przykład profesjonalizmu i prawdziwego powołania do służby publicznej.

Pomoc przybyła na czas

2 lutego około godz. 16.10 na stanowisko kierowania wpłynęło zgłoszenie o pożarze mieszkania przy ulicy Kościuszki. Do zdarzenia zadysponowano 3 zastępy JRG Brzeg oraz zastępy z OSP Lipki i OSP Michałowice.

Po przybyciu na miejsce ustalono, że pali się mieszkanie w budynku wielorodzinnym, pożar tego mieszkania jest rozwinięty, ale lokatorzy znajdują się już na zewnątrz budynku. W późniejszej fazie na miejsce został skierowany oficer w dyspozycji Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Brzegu.

Nasze działania polegały głównie na zabezpieczeniu miejsca, prowadzeniu działań gaśniczych, udzieleniu kwalifikowanej pierwszej pomocy jednemu z lokatorów, a po przybyciu Zespołu Ratownictwa Medycznego przekazaniu poszkodowanego, przeszukania miejsca pożaru i dogaszeniu zarzewia ognia. Nasze działanie zakończyły się o godz. 17.44. Przyczyna pożaru będzie ustalana przez biegłego z zakresu pożarnictwa – powiedział asp. Robert Kozimora, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Brzegu.

W jego opinii zachowanie Rafała Babiaka miało kluczowe znaczenie.

Zareagował w porę. Po przyjeździe na miejsce stwierdziliśmy, że pożar jest rozwinięty, więc jego szybka reakcja uratowała, jak sądzę, życie mieszkańców – dodaje Kozimora.

Szybka reakcja Gminy

Na miejsce zdarzenia przybyła Burmistrz Brzegu Violetta Jaskólska-Palus wraz z przedstawicielami Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego oraz Komendantem Straży Miejskiej.

Po otrzymaniu informacji o pożarze gmina niezwłocznie podjęła działania, których nadrzędnym celem było zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom oraz sprawna koordynacja wsparcia poszkodowanych. Zapewniliśmy pokój w lokalu interwencyjnym osobie, która nie mogła wrócić do zniszczonego mieszkania (lokatorzy mieszkający piętro niżej przenieśli się do rodziny). Dziękuję wszystkim służbom ratunkowym oraz pracownikom miejskich jednostek za profesjonalizm, szybkie decyzje i realne wsparcie udzielone mieszkańcom w tej trudnej sytuacji – powiedziała Violetta Jaskólska-Palus, Burmistrzyni Brzegu.

Krajobraz po pożarze

Skutki pożaru nie okazały się tak poważne, jak mogło się to początkowo wydawać – skończyło się na okopceniu, strachu i stratach materialnych. W wyniku pożaru i działań gaśniczych najbardziej ucierpiało mieszkanie, w którym rozgorzał ogień oraz mieszkanie piętro niżej.

Nie czuję się bohaterem. Wykonałem swoje zawodowe czynności. Dla mnie nie jest to jakiś czyn, który by mnie wyróżniał. Postąpiłem tak, jak powinienem postąpić. Zadziałał instynkt strażacki. Strażacy wchodzą tam, skąd zwykli ludzie uciekają – powiedział na zakończenie naszej rozmowy Rafał Babiak.

Prawdziwy bohater nie oczekuje poklasku. Faktem jest, że szybkie i profesjonalne działanie strażaka Rafała Babiaka bez wątpienia uratowało życie ludzi, bo dzięki niemu służby zdążyły na czas.

Janusz Pasieczny
Autor zdjęcia: ogniomistrz Piotr Marynowski

Przeczytaj też: Zgłoś projekt w ramach Budżetu Obywatelskiego Brzegu na 2026 rok

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *