W niedzielę (31 maja) LZS Kruszyna-Prędocin podejmował na własnym boisku LZS Sokół Małujowice. Mecz został rozegrany w ramach 22 kolejki B klasy (grupa 4).
Wynik meczu nic nie zmieniał w sytuacji obu drużyn, które znajdowały się na szczycie tabeli i miały dużą przewagę nad rywalami. Sokół miał już awans w kieszeni (przed meczem 10 pkt przewagi nad wiceliderem z Kruszyny i Prędocina). Ekipa z Małujowic nie przegrała żadnego spotkania i kolejna wygrana byłaby pięknym zakończeniem sezonu.
LZS Kruszyna-Prędocin zamierzał przerwać dobrą passę rywala i nieco popsuć mu statystykę. Zanosiło się więc na ciekawe spotkanie.
Gospodarze z honorami przyjęli zespół Sokoła. Przed meczem ustawili dla nich szpaler, gratulując zasłużonego awansu do klasy A.
Początek spotkania na korzyść gospodarzy. Od razu przejęli inicjatywę i w ciągu pierwszych 10. minut stworzyli dwie groźne sytuacje. Pierwszego gola zdobyli jednak goście. Znajdujący się na wprost bramki Marcin Nowacki mocno uderzył zza pola karnego, otwierając wynik spotkania.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Chwilę później Michał Świącik udanym dryblingiem przechytrzył bramkarza i umieścił piłkę w pustej bramce wyrównując na 1:1.
Na kwadrans przed przerwą Krzysztof Pawlik wykorzystał podanie z boku boiska i zmienił wynik na 1:2 dla Sokoła.
W drugiej połowie oba zespoły grały na podobnym poziomie, jednak na boisko, zupełnie niepotrzebnie, wkradła się nerwowa atmosfera. Gra stała się ostra i arbiter musiał sięgnąć po żółte kartki.
Dziesięć minut po powrocie na murawę gospodarzom udało się w końcu zremisować. Mateusz Mateja wykorzystał zamieszanie pod bramką Sokoła i strzałem z woleja doprowadził do wyniku 2:2.
Ten sam zawodnik w 81. minucie strzałem bezpośrednim z rzutu rożnego umieścił piłkę w bramce gości. Kruszyna po raz pierwszy w tym meczu objęła prowadzenie (3:2). Zwycięstwo gospodarzy przypieczętował Michał Świącik, już w doliczonym czasie gry.
Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem LZS-u Kruszyna-Prędocin nad Sokołem Małujowice 4:2. Zwycięstwem zasłużonym, jednak trzeba uczciwie przyznać, że gra obu zespołów była na wyrównanym poziomie i obie drużyny rozegrały bardzo dobry mecz, godny wyższej ligi.
W trakcie drugiej połowy pożegnano Krzysztofa Pawlika, zawodnika Sokoła Małujowice, który tym spotkaniem zakończył piłkarską karierę. Krzysztofowi dziękowali zawodnicy obu drużyn, bo w przeszłości grał on również w barwach LZS-u Kruszyna-Prędocin.
Po meczu poprosiłem trenerów obu drużyn o krótki komentarz.
Mecz zadowalający dla każdego kibica, nawet najbardziej wybrednego. Mnóstwo sytuacji, mnóstwo walki, mnóstwo pięknej gry. Jak na tę klasę rozgrywkową zagraliśmy naprawdę bardzo dobre spotkanie. Gratulacje dla Małujowic za awans, zasłużony w pełni. Dzisiaj mieliśmy na celu zepsuć im statystykę i ten cel osiągnęliśmy – powiedział po meczu Andrzej Deja, trener LZS-u Kruszyna-Prędocin.
Byliśmy w pełni przygotowani na rywala. Wiedzieliśmy jak grają i jakie są ich mocne oraz słabe strony. Niestety – mnóstwo niewykorzystanych sytuacji i kilka niepotrzebnych żółtych kartek spowodowało, że tempo gry z naszej strony siadło. Przegraliśmy ten mecz. Gratuluję rywalowi. Mamy teraz nad czym myśleć. Na pewno okres przygotowawczy w lecie będzie intensywny. Trzeba pracować dalej, żeby móc się utrzymać w wyżej klasie rozgrywek – powiedział Marcin Wołoszczak, trener LZS-u Sokół Małujowice.
LZS Kruszyna-Prędocin – LZS Sokół Małujowice 4:2 (1:2)
Bramki: Nowacki 14’, Świącik 17’ i 90+2’, Pawlik 29’, Mateja 56’ i 81’,
LZS Kruszyna-Prędocin: Świtkowski – Kuznik, Fabio Elias Da Conceicao Souza, Majdaniuk, Wołoszyn, Mateja, Kubiak, Świącik, Świtkowski, Jankiewicz, Prokopchuk, Kornieiev
Rezerwa: Ciomek, Kramerenko, Babicz, Jabłoński, Kern
Trener: Andrzej Deja
LZS Sokół Małujowice: Bentkowski – Peczeniuk, Krej, Nowacki, Soliński, Pawlik, Gawroński, Sobyra, Maxim, Kula, Grudziński
Rezerwa: Chromik, Figas, Guzik, Kozłowski Kacper, Kozłowski Krystian, Przydział, Rybacki, Skorupa, Sokołowski.
Trener: Marcin Wołoszczak
Żółte kartki: Kula, Krej, Skorupa, Chromik
Sędziował: Kacper Kapica
Tekst i zdjęcia: Janusz Pasieczny
Przeczytaj też: Galas w I lidze!
