Brzeżanie wrócili z Gorzowa bez punktów, choć tym razem trudno pogodzić się z końcowym rezultatem.
TYMOS Stal Brzeg przez większą część spotkania prezentowała się lepiej od gospodarzy, stworzyła więcej sytuacji i rozegrała najlepszy jak dotąd mecz wyjazdowy w tym sezonie. W piłce nożnej potrzeba jednak również odrobiny szczęścia, a tego w sobotę zdecydowanie nam zabrakło. O zwycięstwie Warty przesądził jeden gol, zdobyty z rzutu karnego podyktowanego w dość przypadkowej i zupełnie niegroźnej sytuacji.
Pierwsza połowa była przede wszystkim pełna walki. Spotkanie miało dość zamknięty charakter i długo nie obfitowało w klarowne sytuacje bramkowe. Brzeżanie dobrze prezentowali się w defensywie, nie pozwalając gospodarzom na stworzenie większego zagrożenia pod naszą bramką. Raz jednak zrobiło się naprawdę gorąco. Po groźnej próbie gospodarzy świetną interwencją popisał się Dominik Czeremski, który końcówkami palców zdołał zbić futbolówkę na poprzeczkę, ratując nasz zespół przed utratą bramki. Najwięcej dobrego w ofensywie Stali działo się po akcjach skrzydłami. Groźnie zaatakował Maksymilian Nowak, który po podaniu za linię obrony był bliski wyjścia sam na sam z bramkarzem Warty, ale ostatecznie niewiele zabrakło mu, by dojść do piłki.
Jeszcze bliżej powodzenia był Mateusz Mozoła. Nasz zawodnik dwukrotnie odważnie ruszał lewym skrzydłem, sprawiając sporo problemów defensywie gospodarzy. Za pierwszym razem jego groźne dogranie w okolice piątego metra w ostatniej chwili przecięli obrońcy Warty. Przy kolejnej szarży defensywa miejscowych ponownie zdołała zażegnać niebezpieczeństwo.
Do przerwy żadnej ze stron nie udało się znaleźć drogi do siatki, a o losach spotkania miała zdecydować druga połowa. Po zmianie stron ponownie lepiej rozpoczęli brzeżanie. Najpierw po akcji Mateusza Mozoły piłka uderzona z ostrego kąta niemal wpadła za kołnierz bramkarza gospodarzy. W 48. minucie z okolic 20. metra niezwykle mocno uderzył Jakub Chołast, ale Szpaler zdołał poradzić sobie z tą próbą.
Kluczowy moment spotkania nadszedł w 55. minucie. Mateusz Nazar wbiegł w pole karne obok Żenii Zakharchenki i po kontakcie obu zawodników upadł na murawę. Arbiter uznał, że doszło do przewinienia i wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał Siwiński, dając Warcie prowadzenie 1:0. Gospodarze mieli później jeszcze jedną bardzo groźną okazję, jednak po uderzeniu Jakuba Iskry dobrze interweniował Dominik Czeremski.
Im bliżej końca meczu, tym mocniej napierali Stalowcy. W dobrej sytuacji głową nad poprzeczką uderzył Artur Łuczkiewicz. W 69. minucie żółto-niebiescy wyprowadzili znakomity kontratak. Maksymilian Nowak popisał się niezwykle efektownym przyjęciem piłki, jednak jego późniejsze uderzenie poszybowało nad bramką. Swojej szansy szukał również Jakub Chołast, a po kolejnej ofensywnej akcji nad poprzeczką uderzył Karol Garwol. Stal nie rezygnowała i do samego końca próbowała doprowadzić do wyrównania. Piłkę meczową mieliśmy w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Po dośrodkowaniu z prawego skrzydła futbolówka idealnie spadła na głowę Michała Kaczmara. Nasz zawodnik uderzył z około ośmiu metrów, ale golkiper Warty popisał się kapitalną interwencją, ratując swojej drużynie komplet punktów.
Ta porażka boli, bo nie była zasłużona, ale postawa naszego zespołu może napawać optymizmem. Wyglądaliśmy dobrze, graliśmy odważnie i pokazaliśmy, że potrafimy rywalizować na wyjazdach jak równy z równym. Teraz trzeba przenieść tę grę na kolejne spotkania i przede wszystkim zacząć zamieniać dobre występy na punkty.
8. kolejka Betclic III ligi
Warta Gorzów – TYMOS Stal Brzeg 1:0
bramka: Siwiński 56′ k
TYMOS Stal: Czeremski – Waliś, Łuczkiewicz, Zakharchenko, M. Gancarczyk, Chołast (80′ Niemczyk), Bronisławski (61′ Garwol), W. Gancarczyk, Nowak (80′ Kaczmar), Mozoła, Sobków. Trener Zbigniew Smółka.
Żółte kartki (Stal): M. Gancarczyk
Sędziował Kajetan Kasprzyk.
Widzów 100.
Stal Brzeg
Przeczytaj też: „Chocimska Park” rośnie w oczach
