Dzisiejsza widokówka jest nietypowa i choć przedstawia znajdującą się w rynku charakterystyczną narożną kamienicę u wlotu ul. Mlecznej, to bardziej przypomina prospekt reklamowy mieszczącej się tam winiarni. Z tego względu i dziś zaczynamy niejako „od końca“, by na końcu bardziej szczegółowo omówić samą kamienicę.
Wiadomość
Pan Ernst Mai
urzędnik pocztowy
w Bernsdorfie
Górne Łużyce
Brzeg, dnia 20 października 1912 r.
Drodzy bracie i szwagierko! Dziękuję za waszą miłą kartkę. Siostra Emma odwiedziła mnie przed dwoma tygodniami z kuzynką Friedą i Martą i miałem cały dzień wolnego. Od soboty do wtorku mieliśmy wielkie święto wina i w tę środę mamy znów wielkie święto, dalsze szczegóły w liście.
Dopisek na awersie:
Powodzi mi się całkiem nieźle, mam nadzieję, że i wam.
Z oddaniem, Twój kochany brat
Richard
Napisy
Brzeska Tłocznia Wina J. Raabe & Ska
Róg Rynek 1. Brzeg (Rejencja Wrocław) ul. Mleczna 16
Hurtownia win
Duży skład wszelkich obcych win.
Nowe i nowocześnie urządzone pomieszczenia do degustacji wina.
Centralne ogrzewanie.
Wina owocowe i porzeczkowe z własnej tłoczni. Soki owocowe.
Szybka wysyłka.
Telefon 86.
Nowy budynek 1912.
Rok założenia 1862.
Pieczątka / nadruk: Wilhelm Meinecke, Brzeg Rejencja Wrocław (właściciel drukarni Rynek 5)
Próba interpretacji
Brzeskie książki adresowe wydane po 1912 r. nie odnotowują nikogo o nazwisku Richard Mai – nadawca pisał do brata, a więc musiał nosić to samo nazwisko. Można zatem przyjąć, że nie zapuścił tu korzeni. Wybór tej, a nie innej widokówki, a także wzmianka o święcie wina i dniu wolnego pozwalają z kolei wysnuć wniosek, że był zatrudniony we wspomnianej wyżej winiarni.
Widokówka
Z zamieszczonych na awersie widokówki informacji dowiadujemy się, że winiarnia, a właściwie tłocznia win J. (Julius) Raabe i Ska powstała w 1862 r. w narożnej kamienicy rynkowej u wlotu ul. Mlecznej, pod nr 1 – była to zatem kamienica, od której zaczynała się numeracja w Rynku. Kamienicę tę odnajdujemy na wydanej w wydawnictwie Juliusa Lebeka fotografii, którą fotograf dworski Albert Schoen wykonał z ratuszowej wieży przed nadbudowaniem wież kościoła św. Mikołaja w 1884 r. Była to wąska, jednoszczytowa kamieniczka barokowa.
W powiększonym wycinku tej fotografii można dostrzec szyld i prędzej domyślić się niż odczytać nazwę J. Raabe & Co. Wydaje się, że kamieniczka została odnowiona krótko przed wykonaniem fotografii.
Jakieś 20 lat później nie wyglądała już tak dobrze, o czym możemy się przekonać na podstawie zdjęcia brzeskiego fotografa Curta Grögera.
Ta niepozowana fotografia przedstawia codzienną uliczną scenę, a dzięki temu, że jest bardzo wyraźna, można odczytać niektóre napisy reklamowe: towary kolonialne, cygara, papierosy, nasiona, soki owocowe – m.in. jabłkowy gorzki i słodki, czereśniowy, porzeczkowy, agrestowy, winiarnia i piwiarnia, bilard, wina owocowe i porzeczkowe. Brak tylko mydła i powidła. Z odręcznej adnotacji w górnym lewym rogu dowiadujemy się, że kamienica na rogu rynku i ul. Mlecznej została rozebrana w 1911 r. Jak dowiadujemy się z kolei z informacji na awersie widokówki, rok później, tj. w 1912 r., na miejscu starej stanęła nowa kamienica, która stoi tu po dziś dzień, a kilka lat temu została pięknie odnowiona.
Na podstawie brzeskich książek adresowych można stwierdzić, że od 1905 r. właścicielami starej, a od 1912 nowej kamienicy byli Georg Raabe i Eugen Raabe, przypuszczalnie synowie założyciela firmy Juliusa, który figuruje jeszcze w książce adresowej z 1892 r.
Zachowało się także zdjęcie z wnętrza, pochodzące przypuszczalnie z 1913 r., a wykonane przez wspomnianego wyżej fotografa Curta Grögera.
Nie jest ono wprawdzie zbyt wyraźne, ale można na nim dostrzec pianino, a na widocznym po prawej stronie plakacie z pewnym trudem odczytać napis „koncert klasyczny”. Kto wie, czy stojący w centrum dwaj panowie to nie wspomniani wyżej właściciele interesu: Georg i Eugen Raabowie. Być może jest na nim także nadawca dzisiejszej widokówki, ale to tylko domysły.
Widokówkę wydał „po sąsiedzku” brzeski drukarz Wilhelm Meinecke. Kamienica, w której mieściła się drukarnia, widoczna jest na widokówce przedstawiającej część południowej pierzei rynku. Jest na niej stara winiarnia, a cztery numery dalej drukarnia.
Zdjęcie wykonano w pierwszej dekadzie XX w. – rynek jest już na nowo wybrukowany – nie ma charakterystycznych stopni, patrz zdjęcie sprzed 1884 r. – a więc po 1900 r., ale przed 1910 r., kiedy to wzniesiono charakterystyczną narożną kamienicę u wlotu ul. Jabłkowej. Meinecke polecał się w ogłoszeniu zamieszczonym w brzeskiej książce adresowej z 1909 r.:
W. Meinecke, drukarnia książek, Brzeg Rynek 5 poleca się do wydawania wysmakowanych druków wszelkich rodzajów do użytku oficjalnego i prywatnego. Najczystsze wykonanie! Tanie ceny!
Jak potoczyły się dalej losy winiarni? Odnajdujemy ją jeszcze w książce adresowej z 1913 r., ale już w pierwszej powojennej książce adresowej z 1922 r. i jako właściciel kamienicy figuruje Dresdner Bank – Bank Drezdeński. Przypuszczalnie winiarnia nie przetrwała wojny i dawni właściciele byli zmuszeni sprzedać kamienicę i interes. Na zamieszczonych obok fotografiach widzimy kamienicę z szyldem banku. Drugie zdjęcie, na którym widzimy jakiś festyn ludowy, wykonano z całą pewnością po 1933 r.
Wróćmy jednak do kamienicy i jej dekoracji rzeźbiarskiej! Odnajdujemy w niej elementy zdobnicze typowe dla secesji, niektóre bezpośrednio nawiązujące do wina – np. kiście winogron.
Ciekawy jest motyw kielicha, z którego piją ptaki, czyżby chodziło o kruki? Kruk – po niemiecku Rabe?
Być może jest to zatem aluzja do nazwiska Raabe, ale to bardzo śmiała hipoteza.
Trudno powiedzieć coś konkretnego o antycznych głowach zdobiących szczyt, zwłaszcza brodatego wojownika w hełmie – mając na uwadze winiarnię, należałoby się spodziewać greckiego boga wina Dionizosa, a tu widzimy prędzej Aresa – boga wojny.
Jednak najbardziej charakterystycznym i budzącym fantazję elementem dekoracyjnym kamienicy jest figura mnicha trzymającego kielich i dzban.
Czy jest to jednak rzeczywiście wyobrażenie mnicha?
Na zdjęciu wykonanym przed ostatnią renowacją kamienicy można dostrzec, że na konsoli na której stoi figura, znajduje się kartusz z widocznymi śladami po skutym napisie.
Napis można dostrzec na jednym ze zdjęć z bankiem, a jeszcze lepiej na zamieszczonej niżej fotografii artystycznej – w oryginale o formacie 19 x 13,5 cm.
Napisu nie można wprawdzie bezpośrednio odczytać, ale na szczęście powtórzono go w podpisie: Brzeg, oryginalna figura Noego na narożnej kamienicy Rynek – ul. Mleczna. Tekst pod figurą brzmi: Noe / pił / po potopie / przez / 300 i jeszcze / 50 lat.
Dlaczego Noe i co to wspólnego z piciem i z winem i o co chodzi z tymi 300 i jeszcze 50 latami?
Odpowiedzi na te pytanie znajdujemy w biblijnej Księdze Rodzaju:
Synami Noego, którzy wyszli z arki, byli Sem, Cham i Jafet. Cham był ojcem Kanaana. Ci trzej byli synami Noego i od nich to zaludniła się cała ziemia. Noe był rolnikiem i on to pierwszy zasadził winnicę. Gdy potem napił się wina, odurzył się [nim] i leżał nagi w swym namiocie. Cham, ojciec Kanaana, ujrzawszy nagość swego ojca, powiedział o tym dwu swym braciom, którzy byli poza namiotem. Sem i Jafet wzięli płaszcz i trzymając go na ramionach, weszli tyłem do namiotu i przykryli nagość swego ojca; twarzy zaś swych nie odwracali, aby nie widzieć wtedy nagości swego ojca.
Kiedy Noe obudził się po odurzeniu winem i dowiedział się, co uczynił mu jego młodszy syn, rzekł: «Niech będzie przeklęty Kanaan! Niech będzie najniższym sługą swych braci!» A potem dodał: «Niech będzie błogosławiony Pan, Bóg Sema! Niech Kanaan będzie sługą Sema! Niech Bóg da i Jafetowi dużą przestrzeń i niech on zamieszka w namiotach Sema, a Kanaan niech będzie mu sługą».
Noe żył po potopie trzysta pięćdziesiąt lat. I umarł Noe w wieku lat dziewięciuset pięćdziesięciu.
Scena opilstwa Noego znajdowała odzwierciedlenie jako temat rozlicznych dzieł sztuki. Za przykład niech posłużą jeden z wawelskich arrasów oraz rzeźba z weneckiego pałacu dożów.
Na obu wyobrażeniach Noe ma charakterystyczną, długą brodę, taką samą jak brzeski. Ten ostatni wydaje się jednak być nieco łysawy albo mieć wygoloną tonsurę, co mogłoby z kolei wskazywać na mnicha, podobnie jak długa powłóczysta szata, przewiązana charakterystycznym sznurem, przypominająca mnisi habit, choć brak jej kaptura, a także sandały – typowe dla mnichów obuwie.
Brzeski Noe z pewnością nie przedstawia sobą żadnej wartości artystycznej, jego przesłaniem była bez wątpienia reklama winiarni. Być może jej właściciele mieli nadzieję, że ich interes dożyje równie biblijnego wieku.
A może Noe powstał przez dorobienie brody jakiemuś „użytkowemu” mnichowi i umieszczenie napisu? Za tą tezą przemawia fakt, że postać mnicha to częsty element reklamy wina, również piwa, a także częsty motyw sztuki użytkowej. Za przykład niech posłużą dwie figurki, zakupione kiedyś na bazarku.
Obaj mnisi dzierżą w prawicy kielichy, większy trzyma w lewej dłoni świeczkę, a mniejszy dzban – tak jak brzeski Noe. Obaj mają wygolone tonsury i obaj noszą habity, a na nich fartuchy przepasane sznurami. Na sznurze mniejszego mnicha jest zawieszony klucz. Większy mnich wyraźnie wysuwa obutą w sandał prawą stopę, podobnie jak brzeski Noe, z tym że ten ostatni wysuwa stopę lewą, umieszczoną na podwyższeniu.
Podobne wyobrażenia można znaleźć w sieci. Ich narracja jest oczywista: oto zakonny braciszek, przyświecając sobie świecą, schodzi do piwniczki, w której trzymane są pod kluczem szlachetne trunki i do woli się nimi pociesza, przelewając z dzbana w kielich.
Jedno jest jednak pewne: brzeski Noe, czy też mnich, jest (jeszcze) trzeźwy i dobrze trzyma się na nogach – i to już od ponad stu lat.
Na zakończenie dzisiejszego odcinka jeszcze kilka słów o powojennych losach jego „bohaterki”, która w 1960 roku „zagrała” w filmie Wojciecha Jerzego Hasa „Rozstanie”. Później w przyziemiu kamienicy przez długie dekady był sklep z konfekcją. Następnie na krótko zagościła tam cukiernia, a obecnie mieści się tam apteka.
Artykuł publikujemy dzięki uprzejmości Urszuli Banowicz
Redakcja i tłumaczenie Marcin Wrzeciono
Pocztówka ze zbiorów internetowych
Przeczytaj też: Pocztówki odkurzone 46
