Szalony mecz w Rybniku. Stal niestety bez punktów

Wyjazdowa niemoc trwa dalej. TYMOS Stal Brzeg wraca z Rybnika bez punktów, choć przebieg spotkania z ROW-em 1964 pokazał, że końcowy rezultat wcale nie musiał być dla nas niekorzystny.

Po pierwszej połowie sytuacja wyglądała wręcz fatalnie – gospodarze prowadzili 3:0, a chwilę po zmianie stron było już 4:0. Żółto-niebiescy nie zamierzali jednak składać broni. W drugiej części spotkania ruszyli do odrabiania strat i doprowadzili do wyniku 3:4. Na zdobycie czwartego gola zabrakło już czasu.

Pierwsza część meczu była dla naszego zespołu prawdziwym pasmem nieszczęść. A przecież wszystko mogło rozpocząć się zupełnie inaczej. Już w 4. minucie przed szansą stanął szarżujący Mateusz Mozoła. Jego uderzenie zmierzało w kierunku bramki, ale w ostatniej chwili zostało zablokowane przez jednego z obrońców gospodarzy.

Znacznie skuteczniejszy okazał się ROW. Praktycznie pierwsza groźna akcja miejscowych zakończyła się golem. W 12. minucie bardzo ładnym uderzeniem popisał się Paweł Mandrysz i gospodarze objęli prowadzenie 1:0. Zaledwie cztery minuty później powinniśmy odpowiedzieć. Ponownie w roli głównej wystąpił Mozoła, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Nasz zawodnik posłał jednak piłkę obok słupka i wynik pozostał bez zmian.

W 22. minucie doszło do kolejnej sytuacji, która mogła mieć ogromny wpływ na dalsze losy spotkania. Dominik Bronisławski próbował oddać strzał na bramkę rywali, lecz został zaatakowany od tyłu przez obrońcę ROW-u. Naszym zdaniem była to sytuacja kwalifikująca się do podyktowania rzutu karnego, jednak arbiter nie dopatrzył się przewinienia. Co gorsza, kilka chwil później Bronisławski z powodu urazu musiał opuścić boisko. Jakby problemów było mało, jeszcze wcześniej – już w pierwszym kwadransie spotkania – kontuzję zgłosił również Eryk Sobków. W jego miejsce na murawie pojawił się Michał Kaczmar.

Być może te wydarzenia nieco wybiły nasz zespół z rytmu, bo w kolejnych minutach gospodarze zdołali wykorzystać nasze błędy i powiększyć przewagę. Najpierw do siatki trafił Igor Rogowski, podwyższając wynik na 2:0, a następnie Dominik Świetlicki zdobył trzecią bramkę dla ROW-u. Na przerwę schodziliśmy więc przy wyniku 0:3, choć obraz pierwszej połowy wcale nie wskazywał na tak dużą różnicę pomiędzy zespołami. Jeszcze przed zejściem do szatni dwie dobre okazje miał Michał Kaczmar. Tego dnia piłka długo jednak jak zaczarowana nie chciała znaleźć drogi do bramki gospodarzy.

Na drugą połowę wyszliśmy z wyraźnym zamiarem odrobienia strat. Początek tej części spotkania znów był jednak dla nas bardzo nieudany. W 50. minucie, po zamieszaniu w naszym polu karnym, najlepiej odnalazł się doświadczony Marcin Grolik i podwyższył prowadzenie ROW-u na 4:0. Wydawało się, że przy takim wyniku losy meczu są już rozstrzygnięte. Nasz zespół miał jednak inne plany. Z każdą kolejną minutą coraz odważniej ruszaliśmy do przodu i zaczęliśmy stwarzać sobie sytuacje.

W 55. minucie z piłką zabrał się Michał Kaczmar, który dobrze rozprowadził akcję i wyłożył futbolówkę Karolowi Garwolowi. Ten zachował spokój i zdobył pierwszą bramkę dla Stali. Było 1:4 i pojawił się sygnał, że tego spotkania jeszcze nie zamierzamy odpuszczać. Garwol mógł skompletować dublet w 63. minucie. Po jego mocnym uderzeniu bramkarz gospodarzy Plewka z dużym trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Pięć minut później dopięliśmy swego. Tym razem na listę strzelców wpisał się bardzo aktywny po wejściu na boisko Michał Kaczmar. Przewaga gospodarzy stopniała do dwóch bramek i przy wyniku 2:4 mecz ponownie nabrał rumieńców.

W końcówce rzuciliśmy wszystkie siły do ataku. W pole karne ROW-u raz za razem posyłane były kolejne dośrodkowania, a pod bramką gospodarzy robiło się coraz bardziej nerwowo. Trzeciego gola zdobyliśmy jednak dopiero w doliczonym czasie gry. Do wrzutki z lewej strony boiska dopadł Yevhenii Zakharchenko i zamknął akcję skutecznym uderzeniem na 3:4. Na więcej zabrakło już jednak czasu.

Pozostaje duży niedosyt, bo z Rybnika naprawdę mogliśmy wywieźć znacznie więcej. Niewykorzystane okazje z pierwszej połowy i zbyt łatwo tracone bramki sprawiły jednak, że musieliśmy odrabiać aż cztery gole. Pozytywem z pewnością pozostaje reakcja zespołu po zmianie stron i walka do samego końca, dzięki której byliśmy o krok od doprowadzenia do remisu.

Wyjazdowa niemoc wciąż trwa, ale nie ma czasu na rozpamiętywanie straconych punktów. Walczymy dalej. Za tydzień czeka nas spotkanie z Cariną Gubin – i tym razem cel może być tylko jeden: zwycięstwo.

10. kolejka Betclic III ligi 
ROW 1964 Rybnik – TYMOS Stal Brzeg 4:3
bramki: Mandrysz 12′, Rogowski 25′, Świetlicki 34′, Grolik 50′ – Garwol 55′, Kaczmar 68′, Zakharchenko 90′
TYMOS Stal: Czeremski – Szota (75′ Waliś), Łuczkiewicz, Zakharchenko, M. Gancarczyk (75′ Bujakiewicz), Chołast (46′ Bekwayo), W. Gancarczyk, Bronisławski (38′ Garwol), Nowak, Mozoła, Sobków (23′ Kaczmar). Trener Zbigniew Smółka.
Żółte kartki (Stal): Karol Garwol, trener Zbigniew Smółka.
Sędziował Sebastian Godek.
Widzów: 300.

Stal Brzeg

Przeczytaj też: Twoje dziecko ma trudności w relacjach z rówieśnikami? W Brzegu dostępny jest bezpłatny Trening Umiejętności Społecznych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *