Duży zawód przy Sportowej. TYMOS Stal Brzeg przegrała 0:1 z zamykającą tabelę Cariną Gubin i trudno po tym meczu przejść obojętnie.
Niestety po raz kolejny możemy powtarzać słowa, które padały już po wcześniejszych spotkaniach. Znów zabrakło skuteczności pod bramką rywala, znów sami sprokurowaliśmy sobie problemy we własnym polu karnym i znów przeciwnik wykorzystał praktycznie jedyną dogodną okazję, jaką miał.
Pierwsza część spotkania po raz kolejny była w naszym wykonaniu po prostu zbyt zachowawcza. Niewiele działo się pod obiema bramkami, a tempo meczu pozostawiało sporo do życzenia. Stal próbowała zagrozić rywalom głównie pojedynczymi akcjami. Jedną z nich był rzut wolny Mateusza Gancarczyka, po którym piłka minęła słupek bramki Cariny. W 27. minucie na uderzenie zdecydował się Maks Nowak, ale golkiper gości był na posterunku. Chwilę później, w 30. minucie, po dośrodkowaniu w pole karne głową próbował Michał Kaczmar, jednak futbolówka ponownie przeleciała obok bramki.
I kiedy wydawało się, że do przerwy będziemy oglądać typowy mecz na 0:0, w 35. minucie sami podaliśmy rywalowi rękę. Najpierw w prosty sposób oddaliśmy piłkę przeciwnikowi. Carina szybko przeniosła akcję na lewą stronę boiska, skąd futbolówka została dośrodkowana w nasze pole karne. Zza pleców obrońców wyskoczył były zawodnik Stali Mateusz Szela i skierował piłkę do siatki.
Jeszcze przed przerwą próbowaliśmy odpowiedzieć. Po jednym z dośrodkowań do strzału głową doszedł Karol Garwol, ale znów zabrakło precyzji. Chwilę później sporo kontrowersji wywołała sytuacja z udziałem Mateusza Mozoły. Naszym zdaniem skrzydłowy Stali był faulowany w polu karnym, jednak arbiter miał zupełnie inne spojrzenie na tę sytuację. Nie tylko nie wskazał na jedenasty metr, ale uznał, że Mozoła próbował wymusić przewinienie i ukarał go żółtą kartką. Do szatni schodziliśmy więc z wynikiem 0:1.
Na drugą połowę wyszliśmy z trzema zmianami i jasnym celem – jak najszybciej odrobić straty. Stal przejęła inicjatywę, zdecydowanie częściej utrzymywała się przy piłce i próbowała zepchnąć rywala pod jego własną bramkę. Problem w tym, że z tej przewagi wynikało zdecydowanie za mało. Posyłaliśmy w pole karne mnóstwo dośrodkowań, szukaliśmy miejsca na skrzydłach, próbowaliśmy cierpliwie konstruować kolejne akcje, ale brakowało najważniejszego – konkretów. Zbyt rzadko decydowaliśmy się na strzały, za mało było pazerności i zdecydowania w ostatnich kilkunastu metrach. Posiadanie piłki nie przekładało się na realne zagrożenie pod bramką Cariny.
Tak naprawdę w całej drugiej połowie stworzyliśmy sobie dwie naprawdę dobre okazje. Pierwszą z nich zmarnował Maksymilian Nowak, który znalazł się w świetnej sytuacji w polu karnym, ale przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką. Później szansę miał jeszcze Karol Garwol, lecz jego uderzenie głową również było niecelne. I to właściwie było wszystko. Goście z Gubina ustawili się nisko, szczelnie bronili dostępu do własnej bramki, przeszkadzali, wybijali nas z rytmu i czekali na końcowy gwizdek.
Trudno ukrywać rozczarowanie, bo to kolejny mecz, po którym zostajemy z poczuciem, że sami znacznie utrudniliśmy sobie życie. Rywal nie zdominował nas, nie stworzył wielu sytuacji, nie zasypał naszej bramki strzałami. Wystarczył jeden błąd, jedna chwila nieuwagi i późniejsza konsekwentna obrona. My natomiast przez kilkadziesiąt minut nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na sforsowanie defensywy zespołu zamykającego ligową tabelę.
11. kolejka Betclic III ligi
TYMOS Stal Brzeg – Carina Gubin 0:1
bramka: Szela 35′
TYMOS Stal: Czeremski – Waliś, Łuczkiewicz, Zakharchenko (46′ Szota), M. Gancarczyk (74′ Bujakiewicz), Chołast (46′ Bekwayo), Garwol, W. Gancarczyk, Nowak (74′ Niemczyk), Mozoła (46′ Staniów), Kaczmar. Trener Zbigniew Smółka.
Żółte kartki (Stal): Mozoła, Łuczkiewicz, Bekwayo, Staniów, trener Zbigniew Smółka, trener Mateusz Biegański
Sędziował Eliasz Pawlak.
Widzów 300.
Stal Brzeg
Foto: Piotr Mazurek
Przeczytaj też: Mistrzostwa Brzegu w RUMMIKUB
