Dziś postać tego wybitnego śląskiego teologa pozostaje niemal całkowicie zapomniana, a szkoda. Jego dorobek naukowy i wkład w rozwój studiów teologicznych należały do najważniejszych osiągnięć Kościoła na Śląsku w pierwszej połowie XX wieku. Cieszył się również dużym zaufaniem biskupa kardynała Adolfa Bertrama, który wiązał z nim dalekosiężne plany.
Alfred Hoffmann urodził się jako syn kasjera. Dzięki temu mógł podjąć naukę we Wrocławiu, w prestiżowym katolickim Gimnazjum św. Macieja. Program szkoły obejmował między innymi religię, język hebrajski oraz propedeutykę filozofii. Maturę zdał w okresie Wielkanocy 1907 roku.
Jednym z jego szkolnych kolegów był późniejszy wybitny działacz antynazistowski, hrabia Michael von Matuschka, związany z „Kręgiem z Krzyżowej”. Pełnił on urząd starosty opolskiego, z którego został odwołany za odmowę wywieszenia nazistowskiej flagi na budynku urzędu. Po nieudanym zamachu na Adolfa Hitlera w 1944 roku został stracony jako przeciwnik reżimu.
Po zdaniu matury Hoffmann rozpoczął studia teologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim. Święcenia kapłańskie przyjął 22 czerwca 1911 roku. Przez trzy lata pełnił funkcję wychowawcy w seminarium duchownym. Na życzenie księcia biskupa kardynała Georga von Koppa zdał państwowy egzamin nauczycielski z religii, języka hebrajskiego i greckiego. Następnie, w latach 1914–1917, pracował jako wikariusz w parafii św. Michała we Wrocławiu.
Po zakończeniu pracy duszpasterskiej rozpoczął działalność pedagogiczną. W latach 1917–1922 nauczał w Königshütte (dzisiejszym Chorzowie), a po przyłączeniu miasta do Polski objął stanowisko nauczyciela w Hindenburg-Gymnasium w Bytomiu, mieszczącym się w budynku dzisiejszej szkoły muzycznej.
Hoffmann aktywnie działał na rzecz katolickiego stowarzyszenia młodzieży „Źródło Życia”. W 1926 roku był jednym z wykładowców IV Wschodnioniemieckiego Tygodnia Akademickiego, zorganizowanego w nyskim ośrodku kształcenia dorosłych „Heimgarten” („Ogród Rodzinny”). Coraz bardziej zwracał na siebie uwagę rozległą wiedzą, wyjątkową inteligencją oraz głęboką pobożnością.
Gdy powstała bytomska filia Niemieckiego Instytutu Pedagogiki Naukowej, Hoffmann został jej dyrektorem. Funkcja ta stała się przygotowaniem do objęcia w 1930 roku stanowiska profesora religii w nowo utworzonej Akademii Pedagogicznej w Bytomiu. Co znamienne, nominację otrzymał mimo braku doktoratu. Uznawano go bowiem nie tylko za wybitnego pedagoga, lecz także za cenionego myśliciela, darzonego wielkim zaufaniem kardynała Adolfa Bertrama.
Na nowym stanowisku Hoffmann doskonale się sprawdził, nie rezygnując jednocześnie z aktywnej działalności kościelnej. Szczególnie bliska była mu walka z alkoholizmem. Pełnił funkcję prezesa regionalnego oddziału obejmującego obszar Bytomia i Gliwic katolickiego stowarzyszenia Kreuzbund („Związek Krzyża”), niosącego pomoc osobom uzależnionym. Redagował również miesięcznik śląskiego oddziału stowarzyszenia – „Der Bote” („Posłaniec”).
Po przejęciu władzy przez narodowych socjalistów Hoffmann, zdecydowanie odrzucający nazistowską ideologię, został zmuszony do opuszczenia swojego stanowiska. Odtąd nauczał w szkole średniej w Prudniku. Nadal chętnie zapraszano go do wygłaszania wykładów oraz prowadzenia kręgów biblijnych, podczas których poprzez wyjaśnianie i interpretację Pisma Świętego przybliżał jego treść licznym słuchaczom.
Temu samemu celowi służyły jego liczne komentarze do niedzielnych czytań liturgicznych, publikowane na łamach katolickich tygodników: „Katholisches Sonntagsblatt der Erzdiözese Breslau” („Katolicki Tygodnik Niedzielny Archidiecezji Wrocławskiej”) oraz „Oberschlesisches Katholisches Sonntagsblatt” („Górnośląski Katolicki Tygodnik Niedzielny”). Dzięki tym publikacjom Hoffmann stawał się coraz bardziej znaną i cenioną postacią w diecezji wrocławskiej.
Z okazji srebrnego jubileuszu kapłaństwa, przypadającego w 1936 roku, przyjaciele wydali zbiór sześćdziesięciu jego niedzielnych rozważań. Teksty te ukazują dążenie Hoffmanna do ukazywania Biblii jako księgi żywej, odnoszącej się do codziennego życia człowieka. Są głęboko przemyślane, napisane językiem prostym, zdyscyplinowanym i pozbawionym zbędnych ozdobników. Trafiały do człowieka jako całości. Hoffmann był prawdziwym mistrzem słowa – zarówno mówionego, jak i pisanego. Potrafił zarażać innych entuzjazmem dla Ewangelii.
W 1937 roku objął urząd proboszcza w Grodkowie. Za zasługi dla diecezji otrzymał honorowy tytuł radcy duchownego, a następnie został dziekanem dekanatu grodkowskiego. Kardynał Adolf Bertram wiązał z nim wielkie nadzieje. Zamierzał włączyć go do grona swoich najbliższych współpracowników i mianować kanonikiem rezydentem. Plany te pokrzyżowali jednak narodowi socjaliści, którzy wykorzystali swoje wpływy, aby zablokować nominację. Kardynał ostatecznie zrezygnował z tego zamiaru, nie chcąc zaostrzać konfliktu Kościoła z władzami III Rzeszy.
W Alfredzie Hoffmannie dostrzegano jednego z najzdolniejszych i najbardziej obiecujących kandydatów na następcę kardynała Bertrama na stolicy biskupiej. Niestety, latem 1943 roku zmarł po ciężkiej chorobie nowotworowej.
Motto jego życia brzmiało: „Biblia i duszpasterstwo”.
Hoffmann był człowiekiem poważnym, niezwykle inteligentnym, pełnym inicjatywy i charyzmy. Należał do grona najwybitniejszych i najbardziej błyskotliwych kapłanów diecezji wrocławskiej swojej epoki.
Wierzę, że przywołanie postaci tego wybitnego kapłana sprawi, iż jego grób nadal będzie otaczany troską i modlitwą, a pamięć o jego życiu i dziele pozostanie żywa wśród wiernych – zarówno tych bliskich, jak i przybywających z daleka.
Maciej Mischok
Przeczytaj też: Pocztówki odkurzone cz. 40
